Bezprzewodowe ładowarki to niesamowita wygoda. Stopniowe wprowadzanie ładowania indukcyjnego sprawia, że nie musimy prosić naszych znajomych o specyficzny rodzaj kabla, wystarczy umieścić telefon na ładowarce i od razu możemy podładować nasz telefon. Jest to tak samo bezproblemowe, jak skorzystanie z darmowe spiny za rejestracje bez depozytu, gdzie wystarczy kilka kliknięć i możecie od razu przechodzić do zabawy.

Jednak czy pozostawianie śladów po dłuższym użytkowaniu MagSafe jest dla kogokolwiek zaskoczeniem? W końcu jest to coś, co przylega do naszego telefonu, w domyśle regularnie, ponieważ jest to forma ładowania telefonu. 

Jeżeli chcemy, żeby ładowanie naszego telefonu działało coraz szybciej i opierało się na nowszych technologiach, musimy być gotowi na wyrzeczenia, takie jak ślad po ładowarce indukcyjnej, która przylega do naszego telefonu.

Co czeka nas w przyszłości? Może będziemy mogli ładować nasz telefon raz na miesiąc? Rewolucja z pewnością czeka rynek akumulatorów, kiedy więc spodziewać się przełomu i co go będzie zwiastować?

  1. Zmierzch litu

Przełom może nastąpić już w 2021 roku, a wszystko za sprawą firmy Samsung, która postanowiła postawić na przełom technologiczny, w którym Polska odgrywa ważną rolę. Mowa oczywiście o grafenie, który bardzo hucznie zapowiadany był w polskich mediach. 

Dzięki zastosowaniu ogniw opartych o grafen nasze telefony będą miały 45 – 60% większą pojemność, przy takiej samej objętości akumulatora. Ponadto grafen jest znacznie bardziej ekologiczny i bezpieczniejszy od ogniw litowo-jonowych.

Z pozoru zakres 45 – 60% nie robi wrażenia, ale jeżeli pomyślimy o wszystkich pozostałych branżach, poza branżą związaną z telefonami komórkowymi, to możemy mieć do czynienia z prawdziwą rewolucją.

Jeżeli na przykład nowe samochody elektryczne będą wyposażone w akumulatory oparte na technologii grafenowej, to możemy liczyć na prawie 50% większy zasięg pojazdu, przy takiej samej objętości akumulatorów! Ponadto grafenowe ogniwa mogą być ładowane znacznie szybciej i ładowanie ich z wykorzystaniem większej mocy, nie stanowi żadnego zagrożenia. 

Wyobraźcie sobie załadowanie samochodu elektrycznego w zaledwie kilkadziesiąt sekund. Jeżeli do tego równania dodamy jeszcze fakt, że ogniwa te z czasem będą coraz tańsze w produkcji, to możemy wręcz powiedzieć, że mamy zmierzch paliw kopalnianych.

Rzecz jasna na samym początku ta technologia będzie dosyć droga w zastosowaniu komercyjnym, ale z wieloma rzeczami było podobnie. Wystarczy przypomnieć sobie, ile kosztowało kiedyś wyniesienie ładunku o wadze 1 kg na orbitę naszej planety, a ile teraz kosztuje wyniesienie ładunku o tej samej wadze przez SpaceX. Im większe będzie zainteresowanie tymi ogniwami, tym szybciej powstaną bardziej wydajne metody otrzymywania grafenu i tworzenia ogniw grafenowych. 

Zasadnicze pytanie brzmi jednak, czy baronowie paliw kopalnianych pozwolą na tę rewolucję. Lobby może starać się utrzymać dominację paliw kopalnianych jeszcze przez kilkadziesiąt lat, ale wszystko wskazuje jednak na to, że giganci naftowi nie wygrają z globalnym trendem. Niedawno nawet Chiny zdecydowały się na przejście w kierunku zielonej energii i elektromobilności. 

Nowe ogniwa to również okazja dla sektora wojskowego. Pola walki coraz częściej usiane zostają dronami, kto wie, może grafenowe baterie sprawią, że roboty będą coraz bardziej powszechne w warunkach bitewnych. Może doczekamy się nawet pancerzy wspomaganych rodem z gry Fallout?

Każdy sektor na pewno będzie chciał wykorzystać przełom związany z nowymi ogniwami grafenowymi. Pozostaje nam mieć nadzieję, że większość zastosowań pozostanie w sferze cywilnej, a nie wojskowej.